19:10

WYGRAJ SOBIE CZAS ;)


Budzisz się, otwierasz oczy, myślisz sobie: ''przede mną cały dzień, zrobię niezliczoną ilość rzeczy'', na zegarku 10.30. W Twojej głowie kłębi się lista zadań do wykonania, niektóre z nich to te pilne, na inne możesz pozwolić sobie jutro, ale zaraz, jeszcze 2 rzeczy, które miałaś/eś zrobić już przedwczoraj! Robisz kawę, jesz pyszne śniadanko w towarzystwie DDTVN, później odpalasz fejsa, pocztę, po drodze przeczytasz jeszcze kilka plotek... nagle zrobiła się godzina 14. O ranyyy! To czas na obiad. Biegniesz do kuchni, przygotowujesz pyszne jedzonko, zostawiasz stertę naczyń, (które umyjesz później), bo nagle dostajesz smsa, że znajomy wpadnie pożyczyć jakąś grę. Rozmawiacie, kolega zostaje na kolacji i nagle wpadasz w panikę!!! Godzina 20.. a Ty nie zrobiłaś/eś niczego, co zamierzałaś/eś, teraz już na pewno na sto dziesięć procent nie zdążysz! Rezygnujesz całkowicie z projektu, który był na przedwczoraj, w sumie to pali Ci się grunt pod nogami, bo masz jeszcze jeden zaległy projekt, a dziś dołożyłaś/eś sobie 2 zadania, które stają się bardzo pilne.
Robisz tak codziennie, przez tydzień, miesiąc... Twoje życie zamienia się w bezproduktywną wegetację ''napędzaną'' błędnym kołem. Ty gonisz czas, czas goni Ciebie… wyrabiacie sobie kondycję, spokojnie możecie starować w maratonie.

„Co masz zrobić jutro zrób dziś” czy może „co masz zrobić dziś zrób jutro”?

Czy cierpisz na prokrastynację?
Wieczny odjutronizm, wciąż „JUTRO”. Patologiczna tendencja do odkładania wszystkiego na później.
A może tak z tym skończyć? ;-)
Pewne przysłowie mówi: ''Kto nie ma czasu , jest biedniejszy niż żebrak''.
Gwarantuję- masz czas! Jeden z najważniejszych aktywów, jakie posiada człowiek. Czas to nasz główny nieodnawialny zasób.
Myśl z ołówkiem w ręku.
Zapisuj zadania, które masz wykonać, rób plan dnia, tygodnia, odhaczaj wykonane już czynności- to motywuje. Mówią, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal... plan dnia w głowie zdecydowanie nie wystarczy! Cel zapisany staje się celem namacalnym, bardziej możliwym. Cel w głowie jest tylko odległym marzeniem.
Jak zjeść całego słonia? Oczywiście po kawałku!
Jeżeli przed Tobą bardzo duże, trudne zadanie, rozłóż je na mniejsze kroki, które nie są aż tak straszne.
Zjedz  tę żabę.
Tą najobrzydliwszą połknij na samym początku. Często jesteśmy zajęci przez cały dzień, ale tak naprawę zajmujemy się samymi błahostkami i nie osiągamy dobrych efektów. Najtrudniejsze, najbardziej wymagające zadanie powinniśmy wykonać na samym początku. Najohydniejszą żabę jemy rano, a wtedy każda kolejna wydaje nam się całkiem okej. Serdecznie polecam Wam książkę Briana Tracy „Zjedz tę żabę”. W owej pozycji autor przedstawia metody, które zwiększają efektywność i pomagają zarządzać czasem. Każdego dnia na człowieka czeka kilka/ kilkanaście żab (zadań) i powinniśmy zaczynać od najobrzydliwszej (najtrudniejszego).
Od której żaby mam zacząć?
Bardzo przydatnym narzędziem przy ustalaniu priorytetów jest kwadrat Eisenhowera. Pomaga ustalić ważność i pilność zadań, które musimy wykonać, dzięki czemu wiemy gdzie zacząć.


Wystarczy Ci kartka i ołówek.
Wystarczy Ci też sam telefon. ALEE! Jeśli potrzebujesz większej motywacji, proponuję Ci odnaleźć kalendarz lub planner, który nie tylko motywuje, ale również cieszy oko (Happy Planner, Daily Planner, Zaplanuj swój sukces). W tym roku wybrałam Wonder Planner i jestem bardzo zadowolona ;-). Lubię otaczać się ładnymi rzeczami. W Internecie znajdziecie różne plannery; na  miesiąc,na tydzień, na dzień. Sami również możecie przygotować sobie idealny wzór. Na dobry początek polecam Wam zerknąć TUTAJ


A na koniec…po prostu

DZIAŁAJ! ;-)

15 komentarzy:

  1. Zawsze tak robię, najtrudniejsze idzie na pierwszy ogień, wszysto inne potem, no i często stosuje metodę małych kroków, która jest rewelacyjna. Szczęśliwego 2017 roku:) Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie masz świetnie zorganizowany czas i pewnie ze wszystkimi zadaniami sobie dobrze radzisz :) Super!
      Tobie również wszystkiego najwspanialszego w siedemnastce ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja jako kreatywny artystyczny typ, jestem chaotyczna. Gdyby nie planer to bym zginęła chyba. Staram się planować w blokach tygodniowych. W niedzielę siadam i planuję. A potem się tego trzymam.. bo jak mnie porwie mój chaos....
    A bez Macierzy Eisenhowera to bym chyba zginęła. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że te planery istnieją! ;-) Te wszystkie narzędzia są tak szalenie pomocne, niby nic, a trzyma człowieka w ryzach ;-))
      Owocnego organizowania chaosu :)!

      Usuń
  3. Ja cierpię na ten odjutronizm. Jutro, jutro, potem, później, za chwilę. Cierpię na tą chorobę od dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba odwrotnie, od zawsze byłam zorganizowana i nawet jeśli bardzo, bardzo mi się nie chciało to i tak trzymałam rękę na pulsie i wszystko zrobione przed czasem :)

      Usuń
  4. Lubię takie motywacyjne teksty :) Sama stosuję wiele z technik, które opisałaś. A "odjutronizm" bardzo mi się nie podoba, choć nazwę ma bardzo ładną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tekst Ci się podoba i super, że stosujesz te techniki- na pewno są pomocne ;-).
      Faktycznie 'odjutronizm' nazwa niby mało straszna, a ile może przynieść chaosu!

      Usuń
  5. W tym roku kupiłam sobie planner :) pierwszy raz! :) zobaczymy jak się sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie motywacyjne teksty są bardzo dobrym sposobem, ciekawy wpis :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba! ;-) Również pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Bardzo dobrze napisany, motywujący tekst! Tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo się cieszę! Super uczucie tak stworzyć tekst, a potem w informacji zwrotnej czytać, że jest motywująco :)) Dzięki! :)

      Usuń
  8. Oj, skąd ja to znam... Miałam problem z prokrastynacją przez wiele lat, na szczęście jakiś czas temu udało mi się z niej wyleczyć (mam nadzieję, że już na dobre). Moja prokrastynacja wynikała przede wszystkim z braku pewności siebie i lęku przed oceną, więc największe zmiany zaszły w głowie, ale jeśli chodzi o bardziej techniczne aspekty, najbardziej pomogło mi chyba trzymanie się "żelaznej rutyny" i zmuszanie do działania, nawet jeśli czułam, że idzie mi bardzo wolno albo kiepsko. Z reguły po kilkunastu minutach udawało mi się rozkręcić i kolejne działania wychodziły już o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Inspiracje ambiwertyczki , Blogger