17:57

Dlaczego reguła wzajemności nie działa w miłości? #SNW


W ostatnim wpisie poopowiadałam Ci trochę o jednej z podstawowych reguł rządzących światem- regule wzajemności (Przypominajka- klik). Dzisiaj czas na wpis nieco refleksyjny, także możesz zrobić sobie herbatę i zapraszam do wspólnych przemyśleń #wpisprzyherbacie.

Sprawdza się w handlu, polityce, pracy, w sąsiedztwie, koleżeństwie, przyjaźni, nawet w sekcie, czasem w związku, ale tu pojawia się 'ale'! Bo patrz! Reguła wzajemności nie działa w miłości. Dlaczego owa reguła nie tyczy się wyboru tego jedynego, idealnego, na całe życie? Bądź też jedynej i idealnej...

Kiedy Y czyta książkę Cialdiniego, bardzo szybko poznaje regułę wzajemności. Dowiaduje się, że im więcej dobrego zrobi dla wybranki, tym lepiej, ponieważ wywoła w niej poczucie zobowiązania, nieopanowaną chęć zrewanżowania się. X będzie musiała zachować się przyzwoicie, gdyż nęka ją coś dużego, aż uwiera... to chęć odwzajemnienia się. 
Wtedy bogaty już w wiedzę Y myśli sobie o długonogiej blondynce, która co prawda czasem zamieni z nim 2 zdania, ale on chciałby czegoś więcej. Tak super by było gdyby ta blondynka była jego i tylko jego. Nagle Y postanawia zastosować zdobytą wiedzę w praktyce. Myśli sobie biedaczysko, że jeśli odda ''całego siebie'' i nieziemsko się postara i sprawi, że blondi poczuje się jak królewna, to ona nagle poczuje się zobowiązana do tego aby za jej sprawą Y poczuł się jak król. Y myśli sobie, że znalazł świetny patent, normalnie receptę na wytworzenie w drugiej osobie wielkiego uczucia. Przelewa wodę ze swojej wanny do ich wspólnej (to on tak myśli) wanny, ale X tą wodę coraz szybciej wypuszcza. Ba! X ucieka gdzie pieprz rośnie. Zdruzgotany Y nie wie co się dzieje. Wyrzuca książkę przez okno, bo przecież ten Cialdini musiał pisać głupoty. Wyrzuca też z głowy swoją receptę, a z serca piękną blondi, bo przecież sposób zawiódł- pora się pożegnać.


Czemu Y to spalił? Czemu mu nie wyszło? Przecież miały być fajerwerki, a zostały same poparzenia.
Niestety, reguła wzajemności nie działa w miłości. Im więcej dajesz od siebie, tym więcej tracisz/ możesz stracić. Nie wystarczy wziąć na celownik pięknej blondi. Ona też musi wziąć na celownik Ciebie. Muszę tu ponownie zacytować Jacka Walkiewicza, który w wywiadzie pięknie powiedział, że „Związek to taniec dwóch osób i jeśli jedna z nich myli kroki, to coś jeszcze z tego można uratować. Ale jeśli jedno z dwojga nie ma ochoty dłużej tańczyć, to nic z tego nie będzie.”
A teraz ja! Zakochiwanie się to takie obustronne polowanie, przy czym umiejętności łowcze powinny być ujawniane stopniowo. Nie można przecież przygnieść swojej ''ofiary'', bo albo biedna się nie podniesie, albo zdoła to zrobić i szybko uciec. Polowanie musi wzbudzać mnóstwo emocji. Codziennie nie wiesz co będzie, nie wiesz czy kogoś ustrzelisz czy ustrzeli Ci go ktoś inny i musisz się POSTARAĆ i pamiętać, że druga strona zawsze może rzucić się na jakąś lepszą sztukę albo pewnego dnia zapomnieć jak się walczy. 

DLATEGO!
Podchodźmy do życia z dystansem, do reguły wzajemności również i nie oczekujmy, że zadziała zawsze i wszędzie na wszystkich, bo możemy się rozczarować i niepotrzebnie zniechęcić do wiedzy, która często jest bardzo przydatna! #z #głową

5 komentarzy:

  1. Kiedyś, jak jeszcze byłam młoda i głupia (teraz nadal jestem młoda, ale juz ciut mądrzejsza), spalałam się w związkach, dając wciąż więcej i więcej. Wtedy nie wychodziło, dziś bogatsza o wiedzę i doświadczenie mogę powiedzieć.. było warto. :)
    A reguła wzajemności... jak już napisałam pod poprzednim postem. ja jej nie lubię, za dużo w niej manipulacji. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. każdemu wedle potrzeb, jedni trwają w asymetrycznych relacjach, inni szukają wzajemności. w różnych relacjach szukałam symetrii i nie wyszło, nie tylko w związkach uczuciowych, wolę jednak, kiedy obie strony się starają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem dawanie bez oczekiwania wzajemnosci ma sens. Bezinteresowne gesty w druga strone tez maja sens. I nie chodzi mi tutaj o to, by wplątac sie w zwiazek, w ktorym jedna osoba sie stara, a druga nie. Mam na myśli obdarowywanie kogos miłym gestem, słowem i to bezinteresownie. Tak dziala prawo przyciàgania i karma (jezeli ktos oczywiście w to wierzy). Zresztą każda osoba ma inne podejście i schematy dzialania. Madry wpis i duzo wnosi 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award - więcej informacji na moim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafne spostrzeżenia. Myślę, że z takim dawaniem siebie na tacy wiąże się ogromna odpowiedzialność, którą nie każdy chce przyjąć – stąd być może ten mechanizm, że im więcej ktoś nam z siebie na początku daje, tym bardziej zagrożeni się czujemy i zwiększamy dystans.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Inspiracje ambiwertyczki , Blogger