17:32

Coachu, kim jesteś? Coachu, co robisz?


„Cwaniak i hochsztapler, który przeczytał Cialdiniego, obejrzał wykład Anthony'ego Robbinsa, skończył kurs NLP i przedstawia ludziom "prawdy objawione", mówi jak żyć dobrze i szczęśliwie i zarabia na tym ogromne pieniądze.”
Czy spotkałaś/eś się już z takim podejściem do coachingu? Niestety, taka opinia panuje wśród wielu ludzi… Myślę, że po części spowodowane jest to brakiem wiedzy, a po części pojawieniem się na rynku coachów z przedimkiem –pseudo, którzy mogą spowodować, że czujemy się „scoachowani”. 

Chciałabym opowiedzieć Ci o coachingu profesjonalnym, fachowym, popartym wiedzą i doświadczeniem, coachingu przez duże „C”.
Zacznę od przypowieści, która w piękny sposób obrazuje ideę owego procesu.

Pewnego dnia młody Milton Erickson wracając do domu, zauważył osiodłanego, gotowego do jazdy konia, który jednak nie był uwiązany i wydawał się niczyj. Zbliżył się zatem do konia i zobaczył, że uprząż była zerwana. Erickson domyślił się, że koń zerwał się komuś obcemu, spoza ich miejscowości. Młody Milton, jak zwykle ciekawy, postanowił znaleźć właściciela konia. Dosiadł go  i ścisnął nogami tak aby ruszył. Koń, bardzo zresztą spokojny, podniósł łeb, rozejrzał się i powoli ruszył wzdłuż ogrodzeń, drogą wiodącą do zupełnie obcej miejscowości. Koń spokojnie podążał w tym samym kierunku przez jakiś czas, gdy w pewnym momencie przystanął. I tak stał sobie nic nie robiąc przez jakąś chwilę, po czym zaczął najspokojniej skubać trawę, której zresztą było wokoło bardzo dużo. Po kilku chwilach Erickson zdecydował się lekko ściągnąć konia, spiął go i koń znowu lekko podniósł łeb, rozejrzał się i poszedł dalej w tym samym kierunku.
Mniej więcej po około mili, koń przystanął, rozejrzał się i skręcił w prawo, w pole pomiędzy zagonami kukurydzy. Jechali tak ze trzy mile, kiedy koń przystanął i zaczął się rozglądać. Po kilku chwilach koń wciąż stał w miejscu jakby nie wiedział, co dalej. Erickson znowu ściągnął lekko konia, spiął go i koń ruszył.
Po kilkunastu metrach skręcił w lewo i dalej idąc w tym kierunku, doszli po około dwóch milach do jakiegoś domostwa. Z daleka wyglądało jak zagroda i jakiś człowiek się tam kręcił. Kiedy podjechali na kilkanaście metrów, ów człowiek spojrzawszy na konia i jeźdźca zawołał uradowany. Skąd wiedziałeś, że to mój koń? Zerwał się o brzasku i gdzieś pogalopował. Skąd wiedziałeś, że to mój koń? Ja ciebie w ogóle nie znam.” Erickson zsiadłszy z konia uśmiechnął się i odpowiedział. „Nie wiedziałem, że to twój koń. I nie wiedziałem, gdzie mieszkasz.” Właściciel konia spojrzał się podejrzliwie i zapytał. „To jak tu trafiliście? Przecież musiałeś wiedzieć, gdzie odprowadzić konia?” Erickson popatrzył się na właściciela, uśmiechnął się i powtórzył. „Nie wiedziałem. To on wiedział”- pokazał na konia. „Ja tylko pilnowałem, aby koń szedł. Dbałem o to, aby szedł dobrą drogą i stał w miejscu. On wiedział sam najlepiej jak trafić do zagrody.”[1]

Koń symbolizuje każdego z nas. Każdy sam wie dokąd iść, każdy z nas posiada wystarczające zasoby, aby do swojego celu dojść. Większość z nas doświadcza jednak momentu, kiedy to albo boi się zrobić ten pierwszy, najważniejszy krok, albo zatrzymuje się aby poskubać trawę.
Coach, towarzysz w drodze do Twojego celu (zarówno tego biznesowego jak i życiowego), pomaga Ci uświadomić sobie zasoby, które już posiadasz. Pomaga Ci zajrzeć do szuflady, do której dawno nie zaglądałaś/eś.  Zawsze podczas robienia porządku wrzucasz do niej rzeczy, które wydają Ci się akurat nieprzydatne, ale nadal je magazynujesz i możesz je wykorzystać, jeśli tylko zechcesz otworzyć szufladę. Kto wie, może właśnie one doprowadzą Cię do mety?
Coach jest pewnego rodzaju strażnikiem, pilnuje żebyś zbyt gwałtownie nie zboczył ze swojej ścieżki, nie zatrzymywał/a się zbyt długo i nie marnował/a ogromnej ilości czasu na skubanie trawy.
Pamiętaj jednak! Twoje życie jest jak autobus. Jak wygląda i dokąd zmierza zależy tylko od Ciebie.
Profesjonalny coach nie udziela Ci rad, nie daje gotowych rozwiązań, nie otrzymasz od niego instrukcji. Dostaniesz za to jego czas, zaangażowanie, maksimum uwagi i koncentracji na Tobie, Twoich celach, zasobach. Otrzymasz także pomoc w odkrywaniu ścieżki, która prowadzi do Twojego celu. Jest Twoim towarzyszem, wspiera Cię, jesteście sobie równi, uczestniczycie w procesie, którego misją jest zmiana i działanie.



Podsumowując, w Internecie, w książkach, w życiu… spotykamy się z różnymi definicjami coachingu. Ta, którą Wam przedstawiłam, jest mi najbliższa. Moim zdaniem w piękny sposób pokazuje cel, misję, zamysł procesu coachingowego. Jeśli Tobie również podoba się takie podejście, zapraszam Cię na kolejne wpisy związane z coachingiem.

Model coachingu. "Coaching", Jenny Rogers, GWP,2009.




[1] http://twojpsychologlodz.pl/opowiesci-o-terapii/

8 komentarzy:

  1. Taaak. Mamy modę na kołczów i kołczowanie (pisownia celowa). Tych naprawdę skutecznych jest niewielu. W korpo zetknęłam się z wieloma.. zlewają mi się w jedną wielką bezkształtną masę. Bardzo fajnie ujęłaś istotę problemu. Opowieść o koniu wspaniale go obrazuje. Coach to taki stróż który cię pchnie w odpowiednim momencie. A nie bedzie Ci sprzedawał głodne kawałki.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawy artykuł i jak najbardziej na czasie. w internecie pełno bowiem różnych definicji a na fb wieczna kłótnia o pytanie kim jest coach

    OdpowiedzUsuń
  3. W korpo można spotkać takich pseudo coachów, którzy wcześniej sprzedawali odkurzacze i ziółka i nagle stali się wielkimi specami. Wiele razy miałem bekę na różnych szkoleniach gdzie tacy pseudo profesjonaliści pocili się aby wypaść jak najlepiej

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawa i dająca do myślenia ta opowieść o koniu

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama jestem coachem i pisałam u siebie ostatnio o 8 mitach na temat coachingu, więc tematyka jest mi bliska. Wszystkie standardy procesu coachingowego i etyka zawodowa opisane są na stronie ICF. Wiem jednak, że ludzie tam nie zaglądają, słuchają tylko tych "prawd objawionych" i sporo zarzutów pod adresem naszego zawodu pada. Jest też tak, że Ci którzy są na samej górze są mówcami motywacyjnymi i trenerami i to bardziej z tych kompetencji korzystają, pojawiając się w mediach. No i rysuje nam się obraz coacha, który mówi Ci jak żyć. Fajnie to przedstawiłaś, naocznie można się przekonać, czym naprawdę jest coaching.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwy coach słucha i pozwala ci słuchać siebie samego, nie ocenia i nie zasypuje dobrymi radami, tworzy atmosferę, dzięki której czujesz, że łapiesz mnóstwo inspiracji i chęci do wyzwań. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie porównanie, że coach to przewodnik, który towarzyszy nam w drodze do celu, pomaga pokonywać trudności, ale drogę musimy przejść sami i to od nas będzie zależało, czy dojdziemy do celu :)
    Zapraszam na grupę o relacjach i seksualności, którą prowadzę właśnie z coachem i trenerką- Agatą: https://www.facebook.com/groups/543074969231919/

    OdpowiedzUsuń
  8. Łał strzasznie spodobała mi się ta historia możliwe dlatego że dopiero zaczynam moją prawdziwą edukacje na całe szczęście mój biznesowy mentor idealnie pasuje do twojego punktu widzenia z którym się zgadzam jak on to mówi wolę dać ci się lekko podtopić przy mojej asekuracji niż gdy mnie nie będzie miałbyś się utopić czy jakoś tak :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Inspiracje ambiwertyczki , Blogger